Informacje

Informacje:
1. Częstotliwość dodawania nowych rozdziałów to ok. co dwa dni.
2. Byłoby miło, gdybyście komentowali. Więcej komentarzy = szybciej opublikowany nowy rozdział.
Komentować może każdy, nawet anonimowy użytkownik, BRAK weryfikacji obrazkowej!:))
3. Jeśli jednak nie chce Ci się komentować, przynajmniej oceń rozdział (na dole posta). Dziękuję. x
4. Na stronie "Bohaterowie.." możesz zobaczyć jak wyglądają postacie w opowiadaniu. Zachęcam do systematycznego odwiedzania strony, gdyż jest ona aktualizowana z każdym rozdziałem.
5. Chcesz być informowany/a o nowych rozdziałach? NAPISZ na stronie 'Informowani'! Najlepiej, jeśli podasz nazwę twittera (np. @little_while) :)
6. Zamiast spamować pod rozdziałem, podaj link do swojego bloga na stronie "Polecam". Jeżeli ktoś zechce, chętnie odwiedzi Twojego bloga i będzie to bardziej skuteczne, gdyż będzie wiedział gdzie szukać adresu. x
7.W razie jakichkolwiek pytań, piszcie do mnie na twitterze: @little_while
8. Informacje stąd będą aktualizowane i czytając je, będziecie na bieżąco.

Każda Wasza opinia (w formie komentarza lub oceny) jest mile widziana:)


Aktualizowano: 02.08.2013r. 00:58

29.08.2013

Thirteen. Part 1.

<proszę, przeczytaj notkę na dole>

-Będziesz się ścigać tym Audi? – zapytałam z niedowierzaniem, obserwując jak zamyka drzwi i zapina pasy.

-Tak? – odpowiedział, a raczej zadał pytanie. Nie mogłam uwierzyć.

-Żartujesz?! On może mieć coś… typowo wyścigowego, dobrego, nawet lepszego niż to zielone Mitsubishi. – dramatyzowałam, gestykulując dłońmi. Zayn patrzył na mnie jak na idiotkę. Czy on naprawdę nie rozumie?

-Znasz się na samochodach? – uśmiechnął się ironicznie. No następny?! Czy to naprawdę takie dziwne? Byłam strasznie zdenerwowana i nie zawahałabym się go uderzyć. Nie mógł być poważny?

-Wysiadam. Nie chcę brać w tym udziału. – stwierdziłam i zamierzałam wysiąść, gdy nagle Zayn złapał mnie za nadgarstek. –Co? – spojrzałam na niego.

-Serio? Wolisz jechać z Benem, który będzie się na Ciebie napalał i obmacywał? – uniósł brew, patrząc na mnie wyczekująco. Napalał i obmacywał? Przypomniało mi się, gdy objął mnie ramieniem. Boże, to było straszne. Jechało od niego alkoholem i miał w oczach coś, co wywoływało u mnie strach.

-Ok. Zostaje. – stwierdziłam, siadając wygodnie i zapięłam pas.

-Pojedzie Toyotą Suprą, tą pomarańczową, która z nami przegrała. – wytłumaczył, siadając prosto na swoim siedzeniu, uwalniając przy tym mój nadgarstek z opiekuńczego uścisku, który wywołał u mnie przyjemne dreszcze, ale wszystko co dobre, szybko się kończy.

-Nie mamy szans. Przecież ona jest tak odpicowana, że… - przerwałam, starając się kojarzyć fakty. Zerknęłam na niego ukradkiem. –To nie jest zwykły samochód. Masz nitro*, prawda? – zapytałam, pewna jego odpowiedzi. –Gdzie? – dodałam, gdy na jego twarz wkradł się uśmieszek.

Ściągnął plastik, zakrywający przyciski umieszczone między naszymi siedzeniami. Zaśmiałam się z niedowierzaniem. Jak mogłam uważać, że chciałby się ścigać normalnym samochodem?

-Boisz się? – zapytał nagle, lustrując mnie wzrokiem. Zdradziły mnie moje drżące dłonie?

-Powinnam? – popatrzyłam prosto w jego oczy, które uspokoiły mnie.

-Jak myślisz? – odpowiedział pytaniem na pytanie. Miał spokojny wyraz twarzy. Wewnątrz również był tak opanowany, czy musiał walczyć ze sobą, by nie dać mi powodu do obaw?

-Dlaczego to robisz? Możesz stracić ten samochód. Chodziło mu o mnie..

-Po prostu przestań gadać i trzymaj się mocno. – rzekł chłodnym tonem, siadając prosto i odpalił samochód.

*

-Możesz otworzyć oczy. – usłyszałam rozbawiony głos. Nie byłam pewna, czy powinnam wykonać polecenie. Niemalże ja i fotel stanowiliśmy jedność, gdy prędkość, z jaką jechaliśmy wbiła mnie w siedzenie. Początkowo delektowałam się szybkością i adrenaliną, jednak po tym, jak licznik wskazał 200 km/h i Zayn włączył nitro*, zdecydowałam się zamknąć oczy. To było za dużo jak na pierwszy raz. Bałam się. Panicznie.

„Będzie. Dobrze. Zayn wie co robi, nie będzie dachował. Przeżyjemy”, wciąż powtarzałam sobie w myślach. Niepewnie otworzyłam jedno oko i dyskretnie się rozejrzałam. Spojrzałam na Zayna, który stał przy otwartych drzwiach samochodu, wyciągając do mnie rękę. Nie krył tego, że moje zachowanie go rozśmiesza.

-Żyjemy? – rzuciłam, zanim zdążyłam się powstrzymać. To właśnie skutki zdenerwowania: mówię co mi ślina na język przyniesie.

Zayn roześmiał się, a ja zmierzyłam go groźnie. Ja byłam cholernie przerażona, a on miał czelność się ze mnie śmiać. Palant.

-Wygraliśmy? – zapytałam po chwili, gdy wygramoliłam się z samochodu. Na odpowiedź nie musiałam czekać. Wokół samochodu zaczęli gromadzić się pijani, dobrze bawiący się ludzie i zaczęli gratulować Zaynowi. Więc wygrał. Nie stracił Audi. Zyskał nawet Toyotę. O ile dobrze pamiętam, że taka była umowa.

Niektórzy przytulali mnie i przybijali mi „piątkę”, gratulując wygranej. Dobrze się bawili. Szkoda, że nie jechali po raz pierwszy samochodem wyścigowym z nieobliczalnym facetem, który kiedyś dachował i zawrotna prędkość nie wbiła ich w siedzenia. Ciekawe, czy wciąż by się tak cieszyli. Dobra, może trochę przesadzam, ale bałam się, że coś się stanie.

-My? – uniósł brew ironicznie, uśmiechając się przy tym idiotycznie. –Z tego, co pamiętam, to Ty siedziałaś tam…

-Dobra, Ty. Ty wygrałeś. Nie kończ. – przerwałam mu. Nie chciałam, by wyszło na jaw, że panicznie się bałam i nie patrzyłam na drogę. To trochę… krępujące.

-Miałeś farta, Malik. Ta dziewczyna chyba przynosi szczęście. Może rewanż. Ale tym razem jedzie ze mną? – zaproponował Ben, stojąc tuż obok mnie. Automatycznie odskoczyłam na bok, a Zayn znów znalazł się obok mnie.

-Nie możesz pogodzić się ze stratą auta, hm? – zakpił brunet, zakładając ręce na piersi. –Zbyt wysokie ego i przegrana zabolała? – droczył się z nim dalej.

-Jeszcze się odegram, Malik. Do następnego razu. Nie będzie Ci do śmiechu. – ostrzegł. Mrugnął do mnie, uśmiechając się zalotnie-obleśnie i oddalił się. Pewnie nie chciał kłócić się przy tych wszystkich ludziach, którzy przysłuchiwali się wymianie zdań.

Ale co miało znaczyć, ze się odegra i nie będzie mu do śmiechu?

Będzie następny raz?



*Nitro - potoczna nazwa podtlenku azotu używanego jako "dopalacz" samochodowy.


_________________
Hej, przepraszam, że czekaliście tak długo. Jednak mam wytłumaczenie.
Po pierwsze: przygotowania do szkoły.
Po drugie: w niedzielę wyjeżdżam do Internatu i musiałam wszystko pozałatwiać (będę załatwiać jeszcze jutro).

I co do drugiego powodu, nie wiem, co będzie dalej. Od niedzieli zamieszam w internacie. Od poniedziałku zaczyna się rok szkolny, a ja idę do liceum, gdzie jest wysoki poziom. Więc przyszłość tego opowiadania jest wciąż niepewna.... Zobaczę, co będzie dalej.

PS Czy ktoś z Was robi szablony na blogi? Zamówiłam jeden ponad 3 tygodnie temu i wciąż go nie mam. Proszę, napiszcie do mnie na twitterze w tej sprawie. (@little_while)

Kocham Was. xox

10 komentarzy:

  1. cudowny! cudowny! o matko, uwielbiam ten rodział! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Już boję się co może się stać kolejnym razem. Tym samym jednak nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. :)
    @TheIrishsWife

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział. Nie mogę się doczekać następnego. <3
    @LEEROY_xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Megaa *.*
    Ale to wiadomo, bo opowiadanie boskie :)
    Jsmxnejncjhrnckemxkem
    czekam i weny x

    Ps. Powodzenia w liceum i nie przejmuj sie, jeden czytelnik napewno zostanie nie wiadomo ile. Jeszcze raz powodzenia i sukcesów <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki że internat!?!? O.O

    Rozdział boooski, piękny, niesamowity. Kocham <3
    Czekam na next'a :)

    /D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie.
    No tak szkola ponad wszystko. Nie mozesz jej zawalić. Bd pzyjedzała do domu wiec bd dodawać rozdziały.
    Bd czekała tyle ile trzeba.
    Pozdrawiam i powodzenia
    @JustinePayne81

    OdpowiedzUsuń
  7. Ś W I E T N Y <3
    zapraszam tez do siebie na nowy rozdział http://hiheeuih.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy może dodać komentarz. Nawet anonimowi użytkownicy.
Brak weryfikacji obrazkowej:)